Niezmiennie piękne. Niezawodne. Małe kwiatki, tworzące "niebieskie morze". Stały punkt na mapie lokalnych amatorów fotografii. Jak co roku odmeldowałem się i ja.
Do stycznia 2022 roku w województwie łódzkim działały dwa ośrodki, gdzie można było pojeździć sobie na nartach. Oczywiście- czysto teoretycznie, bo zimy u nas wiadomo jakie, a ostatnio też pandemia. Przed nadchodzącym sezonem ostała się już tylko Góra Kamieńsk, bo SKI PARK Malinka już nigdy nie zostanie otwarty. Dwa historyczne zdjęcia poniżej pochodzą z nadal działającej strony ośrodka . Stacja działała na stoku tzw. Góry Wilamowskiej, niedaleko popularnej zgierskiej Malinki, miejsca z naprawdę dobrą infrastrukturą sportowo-rekreacyjno-gastronomiczną. Kiedyś na szczycie dodatkowo stała 12-metrowa, metalowa rampa, z której bardziej zaawansowani... a w zasadzie prawdziwi kamikadze mogli nabierać prędkości przed zjazdem na właściwy, dość płaski stok, gdzie szans na adrenalinę było jak na lekarstwo. Konstrukcja- hardcore, kilkanaście lat temu widziałem ją na żywe oczy i nie wzbudzała za grosz zaufania. Zdjęcie znalezione na lodzkie.naszemiasto.pl mówi samo za siebie: Co poza ty...
Mam w sumie takie wielkie szczęście, że raz na jakiś czas muszę pojechać służbowo do Popradu. Słowacja, Tatry na wyciągnięcie ręki i ten bardzo, bardzo swoisty klimat. Dużo emocji. Zawsze. Już sama droga, mimo niewygód i wiecznych korków na Zakopiance (może byśmy się np. wreszcie doczekali otwarcia tunelu, szanowna firmo Astaldi?) przynosi ucztę dla oczu... Co tu dużo mówić, Tatry to Tatry. W piątek po południu zrozumiałem, że moja obecność w firmie nie jest już potrzebna. Wszystko zrobione. Mam wolne. Pogoda- wspaniała. Widoczność- rewelacja. I co, zostać w Popradzie? Nie. Szybkie przebranie się, elektrićka, przejazd do Starego Smokovca, oczywiście w Novej Lesnej nie mogło zabraknąć zdjęcia. W Starym Smokovcu szybkie piwo tam gdzie zawsze... Knajpka na dworcu chyba od 30 lat taka sama... I do góry. Kolejka na Hrebenioka. Pusto, cicho, spokojnie. Turyści? Homeopatycznie. I ta Łomnica... Z Hrebenioka na szlak, świetny spacer, moc endorfin... i powrót po kilku godzinach. Ach, wrócić...
Znów Karkonosze. Ostatni szybki, weekendowy wyjazd. I kluczowe pytanie- jaka będzie pogoda? Odpowiedź w sobotę o poranku niejednoznaczna, w Karpaczu ładnie, ale na górze już na Kopie wiatr, mgła. Na dobry początek. Po krótkim postoju w Domu Śląskim z ociąganiem ruszyłem na Śnieżkę. Próbowałem policzyć, ile razy byłem już na tym szczycie, ale arytmetyka (a może pamięć?) mnie przerosła. Tym razem widoków żadnych. Okienka nie było. Na szczycie więc tylko szybka herbata z termosu. Swoją drogą, ile lat już budynek schroniska jest zamknięty? W sieci znalazłem informacje na temat prac modernizacyjnych, które teoretycznie miały się zakończyć w tym roku. Good luck... Nigdy tam nie widziałem śladów konkretnych prac. W międzyczasie cały kompleks wpisano na listę zabytków, co zazwyczaj wydłuża proces... Zobaczymy. Na razie trzeba troszkę marznąć w razie niepogody... No i zejście ze Śnieżki letnim szlakiem. Kierunek? Lucni Bouda. Widoki ponure, chociaż widoczność większa. No i schroniska nie s...
Komentarze
Prześlij komentarz