Posty

Kijów i telefoniczne reminiscencje

Obraz
Nie będę tu popadał w zbytnią egzaltację, napiszę więc wprost- Kijów z tą całą swoją różnorodnością, kontrastami, dzikością i spokojem, miksem postkomunistycznego majestatu z nowobogackim bezhołowiem bardzo mi się podoba. Dobrze się tam czuję, na co zapewne wpływają również ludzie, kolorowi, inni, a w sumie tak podobni do nas ze wszystkimi wadami i zaletami. Postanowiłem więc tu zamieścić nieco zdjęć z tego miasta, zrobionych... iPhonem. Stosunek do "aparatu" w iPhonie mam dość ambiwalentny, rzeczywiście dotąd bez upiększania programami Hipstamatic nie wyglądało to najlepiej. W iPhonie 6s wygląda już akceptowalnie. Pomijam proporcje obrazu 4/3, do których trudno mi się przyzwyczaić. Ale można przyjąć, że jakość obrazka nie odbiega od budżetowych kompaktów. Czyż nie?                                                         ...

Korfu- ozon i zieleń

Obraz
Zakończone niedawno wakacje obfitowały w różnorodność odwiedzonych miejsc. Oczywiście nie zapomniałem o Korfu, czyli wyspie, na której spędziliśmy dobry tydzień. Wylot był z Łodzi, co ważne, hotel, no cóż, do najlepszych tureckich miejsc było mu daleko, ale daliśmy radę. Przede wszystkim dobrze się tam czuliśmy, głównie ze względu na cudowny klimat (lekko poniżej 30 stopni, wiatr), piękne krajobrazy pełne zieleni, klifów, ładnych plaż, dobrej kuchni no i rzecz jasna ludzi. Na Korfu wziąłem w sumie trzy aparaty, miałem czas na zabawę, jak również solidną naukę. Najważniejsza z nich brzmi- kiedy jesteś na plaży podczas sztormu- raczej oszczędzaj aparat i pod żadnym pozorem nie zmieniaj szkieł... Oczywista oczywistość, taaaaak. Ja to zrobiłem, przez co A7R prawie zgłupiał, na szczęście specjaliści z serwisu przy Nawrot w Łodzi byli w stanie później doskonale wszystko wyczyścić...

Na tatrzańskich szlakach

Obraz
Już czwarty raz z rzędu udało mi się ukraść kilka dni w Tatrach. Nieodmiennie słowackich- latem o polskich nawet nie myślę... Tych dni teraz nie było zbyt wiele, dodatkowo paraliżowały mnie prognozy pogody, zapowiadające prawdziwy armagedon. Przez chwilę nawet wątpiłem w sens przedsięwzięcia, ale przemogłem się. Przecież i tak i tak jest się w górach... Spakowałem więc plecak, jeśli chodzi o sprzęt foto- zabrałem oba aparaty Sony, przy czym a7R tylko z jednym obiektywem- Canonem FD 35/2.8. W tym roku wymyśliłem sobie, że samochód zostawię w Zdiarze, po czym przesiądę się na autobus, którym dojadę do Tatrzańskiej Łomnicy, aby zatoczyć w ciągu czterech dni koło. Pierwszy nocleg zaplanowałem w fajnym schronisku na Skalnatym Plesie, w budynku dawnej stacji kolejki. Na górę się jednak nie wdrapywałem, skorzystałem z środków masowego transportu. Nie było czasu, a i od ponad 20 lat akurat to podejście kojarzy mi się nieszczególnie. Na Skalnatym tradycyjnie- pogoda rozkapryszona. Ale cisza...